Dla siebie odkryłam ją kilka lat temu . Było to jedyne miejsce spaceru, gdzie mogłam wypuścić swobodnie moje młodsze dziecię, które nie dało się prowadzić za rączkę nawet na ulicy. A w parku psy przed nim zmykały, gdy się radośnie puścił pędem :) No, spacery nie należały do odpoczynku. A na pustyni - prosto, w miarę równo, pusto - więc biegieeeem! Tak, było to z korzyścią i dla mamy i dla dziecka.
W ostatnią niedzielę postanowiliśmy wybrać się tam po raz pierwszy w tym roku. Wsiedliśmy w naszego jeepa....i za 40 min byliśmy na pustyni :)
Ze zwierząt spotkaliśmy wylegującą się w słoneczku jaszczurkę, najprawdopodobniej była to jaszczurka zwinka :
Oczywiście, jak wszędzie teraz na Jurze, nie brak tu ryku silników quadów. Przynajmniej w weekendy. Ale Pustynia Błędowska to jedyne miejsce, gdzie jestem gotowa to tolerować.... Tu nie szkodzi, jak jeżdzą, bo i tak nic nie zniszczą, a jak będzie więcej pustej przestrzeni to może wróci fatamorgana, kto wie?
Torebka nie ma zapięcia, tylko zaciąga się ją przy pomocy gumki i stoperka. (Pomysł podpatrzony w japońskich gazetkach robótkowych - bardzo tam popularny!): 





A metki wyszywam ręcznie :)

A równocześnie z konwaliami od tejże przyjaciółki dotarła tym razem jak najbardziej realna przesyłka!!! Wiem, wielu z Was wyda się to dziwne, ale te konfitury ( a zwłaszcza te słoiczki :)) kocham miłością wielką! Konfitury, galaretki, dżemy- mają przeróżne smaki, często zaskakujące połączenia. Do tej pory moje najulubieńsze to konfitury z gorzkiej pomarańczy. Słodkie z mocno gorzkawą nutką - są baardzo francuskie i doskonale smakują z grzankami i filiżanką kawy! A słoiczki z pokrywkami w charakterystyczną kratkę Vichy stały się kultowym przedmiotem dla miłośniczek robótek na całym świecie. Zaczęło się chyba w Japonii.... 
Okropnie intrygują mnie truskawki z miętą...








Więcej zdjęć