30.11.09

Torba dla przyszłej primabaleriny

Dla przemiłej 8-latki, ulubionej koleżanki z klasy mojego synka :) Dziewczynka tańczy taniec towarzyski ( w parze w tańcach latynoamerykańskich jest po prostu NIESAMOWITA ) i chodzi też na zajęcia baletowe. Postanowiłam uszyć dla niej torbę - worek na buty i inne potrzebne na zajęciach rzeczy. Po konsultacji z mamą małej tancerki dołożyłam jeszcze dwie wewnętrzne kieszonki.

Worek zaciągany jest od góry sznureczkiem

A końce sznureczka schowałam do małych miękkich dzyndzelków :)

Widok do środka, na kieszonki:

Jedna jest na gumkę, łatwo dostępna. Z przeznaczeniem na rajstopy. Podobno na takich jednych zajęciach zużywają się dwie a nawet trzy pary rajstop albo podkolanówek!!!

Druga, mniejsza kieszonka, na różne drobiazgi, jest zapinana na guziczek:

To niezwykłe spotkać dziecko, które już od najwcześniejszych lat jest tak zdecydowane, co pragnie robić najbardziej na świecie. I ma do tego talent. Oczywiście przydają się wtedy rodzice, którzy wspierają te marzenia i finansują, bo to dość kosztowne zajęcia. A jeśli dziecko osiągnie poziom turniejowy to dochodzą koszty wyjazdów i profesjonalnych strojów. Ale, kto wie, może uszyłam torbę dla przyszłej mistrzyni tanecznej albo primabaleriny?

24.11.09

Paryskie impresje

Wzbijam się wysoko, ponad chmury - i lecę

lecę, bo tęsknię. 

Za zapachem metra.

Za dachami Monmartru,

jego pochyłymi uliczkami

i kolorami.

Za naturalną radością smakowania posiłków

 i serów.

Za niesamowitym smakiem lodów z suszonych śliwek, jakie są tylko na wyspie św. Ludwika.

Za wyborem ryb i owoców morza,

za zapachem wszystkich przypraw świata na jednym małym straganie. 

Za warzywami ułożonymi w śliczne sterty

i kuszącymi wystawami garmażerii.

Pękami róż na targu.

Za jeszcze kolorowymi, jesiennymi liśćmi.

Za nieprawdopodobnym wyborem tkanin!

Tęsknię za tym wszystkim, ale zaraz wracam, bo tęsknię za domem......

19.11.09

Halo, Ziemia?

Na Waszych blogach przygotowania do świąt Bożego Narodzenia, a ja przemierzam przestrzeń kosmiczną :) Ale już niedługo wyląduję i też zabiorę się za świąteczne szycie i pieczenie pierniczków!!!

A na razie pokazuję moje ostatnie dzieło - torebkę, którą uszyłam na 10 urodziny przyjaciółki mojego synka. Dowiedziałam się, że uwielbia ostatnio zielony kolor i ufoludki. Wyciągnęłam więc wszystkie zielone szmatki, przekładałam, przekładałam i oto co wymyśliłam:

Kilka detali:

W środku zrobiłam podszewkę i kieszonkę - oczywiście zielone. A tutaj jeszcze widok bardziej z boku:

Niestety, nie mogłam być obecna przy wręczaniu prezentu, ale młody doniósł, że po odpakowaniu piszczała........... :DDDD


Edycja

Dodaję zdjęcia testowania torebki w warunkach polowych :)


10.11.09

Cuda...

Dziś rano taki widok zastałam na dnie filiżanki, której wieczorem już nie chciało mi się umyć:

I nagle spłynęła ze mnie cała niechęć do tego kolejnego listopadowego dnia, zimnego, wilgotnego i ciemnego. Nie można się przecież nie uśmiechać do świata, skoro świat w taki sposób uśmiecha się do mnie :)

 Życzę Wam wszystkim takich niespodziewanych uśmiechów, nie tylko w listopadzie!!!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...