Maj to jeden z moich najbardziej ukochanych miesięcy. Wszystko rośnie jak szalone, kwitną kwiaty, ptaki śpiewają tak pięknie a światło... zauważyliście, że w maju powietrze ma kolor? Jakiś taki świetlisto - zielony......W maju najłatwiej mi cieszyć się życiem :)
Maj to też miesiąc moich urodzin. To cudowne mieć urodziny gdy kwitną konwalie! Konwalie stoją sobie w dzbanuszku a ja zaczynam dzień od zanurzenia się w ich wilgotny, leśny zapach...
W tym roku dostałam też przepiękny, wirtualny bukiet konwalii prosto z Francji. Moja przyjaciółka zabrała ich kłącza ze sobą z Polski - te same, które hodowała już jej prababcia - czyż to nie piękna urodzinowa historia?
A równocześnie z konwaliami od tejże przyjaciółki dotarła tym razem jak najbardziej realna przesyłka!!! Wiem, wielu z Was wyda się to dziwne, ale te konfitury ( a zwłaszcza te słoiczki :)) kocham miłością wielką! Konfitury, galaretki, dżemy- mają przeróżne smaki, często zaskakujące połączenia. Do tej pory moje najulubieńsze to konfitury z gorzkiej pomarańczy. Słodkie z mocno gorzkawą nutką - są baardzo francuskie i doskonale smakują z grzankami i filiżanką kawy! A słoiczki z pokrywkami w charakterystyczną kratkę Vichy stały się kultowym przedmiotem dla miłośniczek robótek na całym świecie. Zaczęło się chyba w Japonii....
O moich słoiczkach Bonne Maman jeszcze kiedyś napiszę, a teraz bezwstydnie pochwalę się prezentem:

Okropnie intrygują mnie truskawki z miętą...