Dla siebie odkryłam ją kilka lat temu . Było to jedyne miejsce spaceru, gdzie mogłam wypuścić swobodnie moje młodsze dziecię, które nie dało się prowadzić za rączkę nawet na ulicy. A w parku psy przed nim zmykały, gdy się radośnie puścił pędem :) No, spacery nie należały do odpoczynku. A na pustyni - prosto, w miarę równo, pusto - więc biegieeeem! Tak, było to z korzyścią i dla mamy i dla dziecka.
W ostatnią niedzielę postanowiliśmy wybrać się tam po raz pierwszy w tym roku. Wsiedliśmy w naszego jeepa....i za 40 min byliśmy na pustyni :)
Ze zwierząt spotkaliśmy wylegującą się w słoneczku jaszczurkę, najprawdopodobniej była to jaszczurka zwinka :
Oczywiście, jak wszędzie teraz na Jurze, nie brak tu ryku silników quadów. Przynajmniej w weekendy. Ale Pustynia Błędowska to jedyne miejsce, gdzie jestem gotowa to tolerować.... Tu nie szkodzi, jak jeżdzą, bo i tak nic nie zniszczą, a jak będzie więcej pustej przestrzeni to może wróci fatamorgana, kto wie?