Pokazywanie postów oznaczonych etykietą burda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą burda. Pokaż wszystkie posty

14.11.13

Spódniczka dla małej uczennicy

Pewna przemiła Pani poprosiła mnie o uszycie dla swojej sześcioletniej wnuczki spódniczki, która nadawałaby się do szkoły. Przeglądałyśmy skarby zgromadzone w jej szafie i wzrok mój wyłowił tę czerwoną tkaninę. Spodobała mi się i obiecałam, że coś spróbuję z niej wymyślić. Sama tkanina jest dość gruba i taka raczej poważna, wiec uznałam, że spódniczka musi być bardziej współczesna i jakoś ozdobiona. W swoich zasobach znalazłam kawałeczek idealnie pasującej bawełny w maki. Użyłam jej na karczki biodrowe i worki kieszeni, oraz na odszycie paska wewnątrz spódniczki. A wykrój to model 144B z Burdy nr 8/2011, rozmiar 122. Oryginalnie miał jeszcze rygielki na pasku, z których zrezygnowałam.



Zamek wszywałam trzy razy, bo strasznie mnie zmobilizowała LolaJoo pewnym swoim postem . No musiało być idealnie ;)
Ładnie by tu pasowały wypustki, ale ponieważ bałam się, że będzie za grubo, zrobiłam je takie 'udawane':


Tkanina nie jest wełniana, ale udaje ją dość skutecznie - czyli gryzie. Pani poprosiła mnie więc, żeby spódniczka koniecznie miała podszewkę. Słusznie, bo dziecko nie mogłoby się skupić na lekcji :D




Tak mi się fajnie szyło, że postanowiłam się jeszcze zabawić i oblamować obręb spódniczki. Żeby nie było za grubo i było trwalsze. Użyłam do tego paska podszewki skrojonego ze skosu. Najpierw przyszyłam na maszynie a potem cały obręb podszyłam ręcznie.


Mam nadzieję, że spodoba się i babci i wnuczce!

9.10.13

Jeszcze o zielonej sukience z koła

Dziś nawiązanie do  sukienki, którą uszyłam w czerwcu.
 
Oto Ida w obowiązkowej dla kloszowych sukienek pozycji :DDD


A spod sukienki dyskretnie wystaje tiulowa haleczka:


Uszycie tej haleczki chodziło mi po głowie od samego początku. Ale nie chciałam takiej bardzo 'bombkowej', dlatego uszyłam ją jak zwykłą spódniczkę z falbaną.
Góra haleczki wykrojona jest z połowy koła, z dwóch warstw - bawełnianego batystu i tiulu. Na dole doszyłam dwie różnej długości falbany, skrojone z dłuuugich pasów tiulu.



Żeby zmarszczony mocno, sztywny tiul nie gryzł w nóżki, szew zasłoniłam krojonym po skosie paskiem batystu:


U góry przyszyłam majtkową, delikatną gumkę:





Gumka wygląda bardzo ładnie, niestety okazała się za słaba do porządnego przytrzymania halki w pasie - zwłaszcza przy wykonywaniu tanecznych szaleństw. Koniec końców wymyśliłam mocowanie halki do sukienki na guziczki i pętelki, żeby była zawsze na swoim miejscu. Ile to człowiek się musi nakombinować, żeby było jak trzeba!

A na koniec kilka zdjęć zachwyconej sukienką właścicielki :) Halka nie miała jeszcze mocowania, więc się zsuwała i jest widoczna, co też ma swój urok :)))

 

 



7.10.13

Sukienka do chrztu

Cudne kolory liści na drzewach i rześkie poranki wreszcie pomogły mi pozbierać się w sobie i obudzić z letniego letargu. Samą mnie zdumiewa, że prawie trzy miesiące nie siadłam do maszyny do szycia!!! Chyba najwyższy czas...
Chciałam też bardzo, bardzo gorąco pozdrowić wszystkich, którzy zaglądają tu czasem, mimo mojego tak długiego milczenia. Dziękuję Wam serdecznie - to jest dla mnie bardzo ważne ♥

A że jednak na początku lata coś tam uszyłam to spróbuję szybciutko pokazać.

Sukieneczkę do chrztu dla mojej młodszej bratanicy uszyłam w czerwcu na podstawie wykroju z Burdy 7/2012 model 145. Udało mi się kupić cudną białą bawełnę w róże, zrobione ciekawą techniką - niektóre elementy są nadrukowane a niektóre wytrawione, dzięki czemu uzyskano bardzo subtelny efekt przejrzystości.
Do sukieneczki uszyłam także pumpki na pampersa - przy tak ważnej uroczystości bielizny nie może być przecież widać :D

Na uroczej właścicielce:


Ciężko było zrobić zdjęcie sukience na wiecznie ruszającej się panience, więc bardziej dokładnie cały komplecik z przodu i z tyłu:



No i jeszcze detale.
Guziczki i lepszy widok na tkaninę:


Rękawek:


Z rękawkami były przygody! (Że też zawsze mi się jakieś przydarzają!) Burda sugeruje, żeby podkroje pach odszyć paskiem lamówki szerokim na 4cm no i ja tak bezkrytycznie zrobiłam... Może to by dobrze wyglądało przy jakimś dużym rozmiarze, ale na pewno nie przy tych niemowlęcych. Ja sukienkę szyłam w rozmiarze 68! Te podkroje są tak malutkie, że wyglądało to koszmarnie, marszczyło się i w ogóle. Pruć nie było sensu, bo wcześniej przycięłam już dodatki na szwy. W rezultacie skroiłam  i uszyłam na nowo całą górę i rękawki a pliski ze skosu skroiłam szerokie na 3cm. Szczęście w nieszczęściu, że to wszystko takie małe i niewiele materiału potrzeba, no i że kołnierzyk dopiero czekał na swoją kolej :)

Dół sukieneczki i zatrzaski przyszyłam ręcznie:



Generalnie tę sukienkę szyje się bardzo fajnie a efekt gwarantowany! Aż żal, że to tylko na jedno wyjście. Miałyśmy co prawda z bratową pomysł, żeby zmienić guziczki i doszyć kolorową wstążkę w talii, ale te niemowlaki tak szybko rosną!!!

10.7.13

Czarna spódniczka w białe grochy i moje próby bycia trendy :)

Druga połowa czerwca minęła mi tak niesamowicie szybko! Końcówka roku szkolnego (uff, cieszę się, że już wakacje, czuję że zasłużyłam na nie tak samo, jak mój syn, już szóstoklasista :D), urodziny mojej pierwszej bratanicy, chrzciny drugiej...ojej, szaleństwo. A potem nieplanowany wcześniej, tygodniowy wyjazd - no i już mamy 9 lipca! A byłam taka pewna, że spokojnie uszyję torbę z czerwcowego Sew Along. Niestety, torba leży nadal w kawałkach i będzie musiała jeszcze poczekać, taki to wakacyjny, wyjazdowy czas.

W międzyczasie powstawały różne rzeczy pod moją maszyną. Obiecałam sobie, że zanim wyjadę zmobilizuję się, powybieram zdjęcia i pokażę Wam ile zdążę.

Dziś będzie to spódniczka w grochy. Powstała specjalnie na akcję 'Uszyj jasia' w katowickim sklepie IKEA, jako komplet do TEJ bluzeczki. Jeśli jesteście fanami IKEA na pewno już wiecie, że uszyłam ją z zakupionej tam tkaniny HILDIS.
Wydało mi się bardzo zabawne szyć w IKEA w spódniczce z tkaniny z IKEA :DDD


Spódniczka uszyta jest na podstawie wykroju z Burdy nr 4/2013 model122. Tak właściwie to jest to po prostu ćwiartka koła, z lekką modyfikacją. Czyli dół kloszowy :)


Nie obyło się bez przygód, a jakże. Tkanina bawełniana, więc po zdekatyzowaniu skurczyła się te swoje 4%. I grochy z kółek zrobiły się lekko jajowate. Prawie nie byłoby tego widać, gdyby nie to, że była krojona tak, że jeden brzeg idzie po wątku a drugi po osnowie. No i na jedynym, tylnym szwie te jajowate kółka się spotkały, a potem rozjechały :)


Tkanina jest miękka, ale dość gruba i nie za bardzo się mogłam zdecydować, jak ten kloszowy dół podwinąć. Chciałam kupić taką tasiemkę tkaną ze skosu, ale nigdzie nie dostałam ani czarnej ani białej. W końcu skroiłam sobie taką z cieniutkiego, białego batystu, przyszyłam jak lamówkę na maszynie do obrębu a potem podszyłam go ręcznie. Wygląda nieźle, nie jest grubo i dół układa się bardzo dobrze.
Tak to wygląda po lewej stronie:


I z bliska:



Spódniczka ta stała się moją ulubioną na ten sezon! A że lubię czarne z białym połączenie jej z bluzeczką w czarne róże było oczywiste. No i jakie na czasie :)))


A nie jest to jedyny akcent nawiązujący do najnowszych trendów! Przeczytałam bowiem w internecie, że kreatorzy zachęcają nas w tym sezonie do torebek - kameleonów. Takich, co to ich na kreacji prawie nie widać. No i wyciągnęłam moją zeszłoroczną, wiosenną torebkę, uszytą z tkaniny ceratowej z...IKEA

I voila!


I proszę, jaka teraz  jestem modna, hoho :)


Aż odlatuję z radości po prostu!


...........................................................................................................

spódnica - uszyłam z tkaniny z IKEA na podstawie wykroju z Burdy  4/2013 model 122
bluzeczka z aplikacjami - uszyłam na podstawie wykroju z Burdy 12/2012 model 118
torebka - uszyłam z ceraty z IKEA na podstawie wykroju z gazetki 'Burda. Moda dla dzieci 1/2011' model 635
sandałki plecione z białych gumek - Rock Spring

Post nie jest sponsorowany przez sklep IKEA :D

18.6.13

Sukienka z koła czyli spełnione życzenie Idy :)

Okazało się, że Ida marzyła o takiej właśnie sukience, sukience "co się podnosi". A spełnianie marzeń jest takie przyjemne!!!
Wykrój pochodzi z Burdy nr 6/99, model 138, roz.110cm. Zmieniłam jednak cały dół, a mianowicie skroiłam go z pełnego koła. W oryginalnym projekcie podobało mi się to, że sukienka w pasie jest dużo luźniejsza a dopasowuje się ją sznureczkiem ukrytym w tuneliku. Wydaje mi się to bardzo wygodne i praktyczne :)

 
Koło skroiłam dużo szersze w talii i przymarszczyłam, więc sukienka jest baaardzo obfita!


i tył


Do obszycia kołnierzyka, rękawków i brzegu podłożenia użyłam białej, ząbkowanej tasiemki. Takie wykończenie podobno modne było w latach 50tych, a sukienka bardzo do tamtego stylu nawiązuje.



W Burdzie, wg opisu wykonania, tunelik na sznureczek powstawał poprzez ostębnowanie dodatków na szwy w talii. Zupełnie mi się to nie spodobało, skroiłam więc tasiemkę ze skosu i naszyłam ją po lewej stronie, w ten sposób tworząc tunel. Wygląda o niebo lepiej, sprawdzi się w praniu i na pewno nic nie będzie gryzło w brzuszek :)


Wszystko to powstało dość szybko, zupełnie inaczej było z wykończeniem obrębu. Koło, jak wiadomo, musi sobie powisieć. Wiskoza dość mocno się wyciąga, powisiało więc dwa tygodnie. Ja w tym czasie mogłam się zastanawiać, jak te metry (prawie 5...) podwinąć. Robiłam różne próby na resztkach, w końcu postanowiłam obszyć cały dół ściegiem satynowym, tak, jak to się robi w falbankach. To po prostu gęsto ustawiony zygzak, takim samym przyszywam aplikacje. Po kilku próbach wybrałam nici fioletowe, te, którymi szyłam całą sukienkę. Wygląda to bardzo fajnie, chociaż trzeba to robić bardzo ostrożnie, przy kontrastowych niciach bardziej widać każdy błąd.


I w większej ilości :)


Sukienka bardzo się Idzie spodobała! Mam nadzieję na jakąś sesję zdjęciową, teraz pokażę Wam tylko pierwszą próbę kręcenia :)


Dostałam kiedyś od koleżanki śliczne guziki - kwiatuszki. Za duże, by je użyć do zapinania, ale wymyśliłam, że nanizane na gumkę kapeluszową będą świetną bransoletką, idealną do tej sukienki.

Szybka przymiarka i dopasowanie gumki...


... i bransoletka gotowa!




10.6.13

Sukieneczka niemowlęca ze spodenkami

Z majowego wypadu do Czech przywiozłam śliczną wiskozę w kwiatki, z przeznaczeniem na sukienki dla moich bratanic. Na razie są w takim wieku, że półtora metra wystarczy dla obu! Skroiłam od razu i na pierwszy ogień poszła ta mniejsza, w rozmiarze 68, bo chciałam mieć szybko efekt i sobie patrzeć przy szyciu tej większej :)))


Jest to wykrój z gazetki 'Burda. Moda dla dzieci' nr1/2003, model 635. Szyłam już kiedyś ten zestaw, tylko  o dwa rozmiary większy. Można sobie go zobaczyć TU
Trzymałam się właściwie Burdy, dodałam tylko białą, bawełniana koronkę na podłożeniu i przy podkrojach pach. Sukienka dla starszej siostrzyczki też ma mieć białe wykończenie, będą razem fajnie wyglądały :)

Sukieneczka z tyłu zapina się na guziczki


Na spodenki już mi materiału nie starczyło, ale to może nawet dobrze? Z tymi zielonymi wygląda zabawnie no i same spodenki można do wielu kombinacji użyć.


Jeszcze detale:



Zanim się doczekaliśmy na jakieś słońce i udało się wreszcie zrobić zdjęcia, prawie skończyłam też tę większą sukienkę. Jeszcze tylko zostało podłożenie, naszycie ozdobnej tasiemki i coś, czego nie lubię najbardziej, czyli dziurki na guziki.... No a potem to już tylko trochę światła do zdjęć :)

25.5.13

Biała bluzeczka w czarne róże

Jak na razie mam nieprzemijającą miłość do bieli i czerni. Ta bluzeczka jest tego wyraźnym dowodem :)



Powstała trochę przez przypadek. Miałam kawałek kremowego jedwabiu, który moja mama kupiła jeszcze w latach 80tych zeszłego wieku (jejku, ale to brzmi przedpotopowo!) w firmowym sklepie Milanówka. Kawałek był mały i leżał sobie spokojnie, aż spodobał mi się dość prosty do uszycia, lekko pasowany top z Burdy nr12/2012, model 118. Ale miałam wątpliwości, czy wykrój ok i jak będzie leżał, poza tym bardzo szkoda byłoby zepsuć ten zabytkowy kawałek. Postanowiłam więc uszyć próbkę z 'bądź czego'. Wybór padł na kawałek bawełnianej popeliny, który mam nie wiem skąd, dość sztywny, więc łatwy do szycia. Próbka powstała, a potem powstała też bluzeczka z jedwabiu, która wyszła fajnie ale na razie nie doczekała się zdjęć...
Zastanawiałam się co z tą próbką zrobić. Białych topów nigdy za wiele, ale jakoś takie mi się to wydało nijakie... I gdy szukałam jakiegoś pomysłu znalazłam inspirację w kwietniowej Burdzie:


Po głowie chodziły mi kwiaty, wyczytałam w sieci, że teraz jest trend na duże i wyraziste, w końcu wybrałam róże. Najprościej byłoby namalować, ale niestety takiego talentu nie posiadam, ech. Ale przecież aplikacje też są fajne!
Zrobiłam je klasycznie metodą maszynową, motyw wycięty z tkaniny z naprasowaną fizeliną do aplikacji, przyklejony i obszyty ściegiem satynowym.


Jedną różyczkę naszyłam tak z boku, żeby z tyłu też coś było widać :)

Dekolt może mi nie wyszedł idealnie, ale to próbka była, więc się nie roztkliwiałam nad nim, co tam!



Szukałam małego, czarnego guziczka w kształcie różyczki, ale niestety! Ale jak znajdę to wymienię, będzie zabawnie :)
Najtrudniej było zrobić zdjęcie samym różom, chyba tylko tutaj cokolwiek widać:


Ten czarny materiał nie jest jednolicie czarny, ma takie jakby punkty. To patchworkowa tkanina, dwa razy prałam i sprawdzałam, czy nie zafarbuje bluzki. Ale gotowej jeszcze nie prałam, więc lekkiego stracha mam.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...