Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na drutach. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na drutach. Pokaż wszystkie posty

16.10.13

Szczęśliwe skarpetki, skarpetki na szczęście

Sezon skarpetkowy w pełni! Dlatego bez ociągania zabrałam się za robienie kolejnej pary, tym razem dla męża. Skarpety powstały na drutach z żyłką nr3,5, z jednego 100g motka włóczki Merino Tweed firmy YarnArt, skład: 46% wełny, 46% akrylu i 8% wiskozy. Robiłam moim ulubionym sposobem, którego rewelacyjnie na swoim blogu uczy Intensywnie Kreatywna.
 

Oj, szczęśliwe, szczęśliwe te skarpetki, bo spójrzcie, jakie widoki miały już na pierwszej wędrówce!

To piękne miejsce to pasmo Mała Fatra na Słowacji. Tam też w ostatni weekend była taka przepiękna, kolorowa i słoneczna, jesienna pogoda.

Tutaj ujęcie skarpetek bardziej z boku, na piętę:


A czemu na szczęście? Bo na spodniej stronie każdej skarpetki wydziergałam mężowi memu serduszko :D



Ciekawe, gdzie powędrują następnym razem?

27.2.13

Razempetki czyli moje pierwsze skarpetki na drutach

Zawsze bardzo chciałam nauczyć się robienia skarpetek na drutach. Ale się ucieszyłam, gdy na blogu Intensywnie Kreatywna zobaczyłam plan wspólnego robienia skarpetek, czy raczej razempetek !!! Idealna okazja. Przekopałam szafę w poszukiwaniu odpowiedniej włóczki (bo taka na skarpetki musi mieć w składzie wełnę) i na szczęście znalazłam resztkę ze sweterka, który zrobiłam kiedyś Młodemu. Dokupiłam druty z żyłką nr 3,5 i niecierpliwie czekałam na pierwszy filmik. Muszę przyznać, że Intensywnie Kreatywna jest niezwykle utalentowanym pedagogiem, wszystko jest tak przejrzyście omówione, dokładnie pokazane, po prostu sukces murowany!
Z racji wyboru włóczki moje pierwsze skarpetki powstały dla Młodego. No i muszę jeszcze wyjaśnić, że nie robiłam ich miesiąc, nie nie. Zajęły mi jakieś cztery dni. Po prostu zdjęcia gotowych powstały dopiero w ten weekend.

Na zadowolonym właścicielu (rozmiar 39)

 I samotnie:


Bardzo zadowolona jestem z wyrobienia pięty. Starałam się robić bardzo ścisło i tylko jedną małą dziurkę zrobiłam. Ale zdjęcie pokazuje tę ładniejszą stronę, bez dziurki :)) 


Dzięki tym skarpetkom nauczyłam się też, że można je robić zupełnie bezszwowo. Absolutnie wcześniej sobie tego nie wyobrażałam. I koniecznie musiałam spróbować, jak robi się dwie skarpetki równocześnie!


Ale przyznaję się od razu - nie robiłam ich razem od początku. Zrobiłam najpierw jedną a dopiero pod koniec drugiej nałożyłam je razem na druty. Było to dość trudne, bo dodatkowo robiłam dwoma kolorami, więc pilnowanie, żeby się nitki nie poplątały to dopiero był czad!


Skarpetki zostały przetestowane w warunkach zimowo - feriowych i zdały egzamin :) Teraz kolej na moje. Już zakupiłam fajną włóczkę. Cieniowaną,  bo zdecydowanie wystarczy mi jeden motek do motania :)

10.2.11

Tak bardzo już tęsknię za wiosną...

Zima wprowadziła mnie w jakiś taki stan hibernacji i psychicznego odrętwienia. Ze zdumieniem zobaczyłam, że to już dwa miesiace minęły, odkąd pisałam tu ostatni raz! A mimo to zaglądacie do mnie .... Bardzo Wam za to dziękuję!!! Dziękuję za wszystkie ciepłe słowa, świąteczne życzenia a także gorąco witam nowe czytelniczki :)
Bardzo , bardzo już tęsknię za wiosną! Ostatni, tak niezwykle ciepły tydzień, wlał we mnie nadzieję. I chociaż znowu dziś trochę w nocy przymroziło, to jednak w dzień, w słoneczku, jest całkiem ciepło! Dokładnie przyglądam się ziemi w mijanych ogródkach, wypatruję pierwszych odważnych kiełków. Wystawiam policzki do słońca, uzupełniam niedobory światła. Chwytam pierwsze nuty cieplejszych powiewów wiatru, pachnące ziemią i niosące świergot ożywionych wróbelków i sikorek. I czekam, czekam...

A na moim kuchennym parapecie wesoło zielenią się młodziutkie słoneczniki, uratowane przez zjedzeniem. Spoglądam na nie i się uśmiecham. Jeśli macie w domu kiełkownicę, teraz jest świetny moment, żeby sobie o niej przypomnieć!



Przyznaję się, że czapeczki z poprzedniego posta nie zrobiłam jeszcze. Nawet nie kupiłam włóczki. Ale podejmę próbę, bo potrzebuję czegoś nowego na te ostatnie zimowe tygodnie.
Tymczasem pokazuję sweterek, który zrobiłam synkowi. Pokazuję z dumą, bo ostatni raz sweter na drutach robiłam chyba z 10 lat temu! Zależało mi na tym, żeby rękawy były dość blisko ciała. Nie znalazłam gotowego wzoru na jego rozmiar, więc powstała jakaś taka kompilacja różnych wzorów i gotowego sweterka, który mierzyłam i robiłam wg jego wymiarów. Było trochę prucia, zwłaszcza przy główkach rękawów, a plisę dekoltu prułam i robiłam dwa razy. Ale wyszło i młody bardzo fajnie się prezentuje. Włóczka jest świetna, mieszanka wełny i akrylu, miękka i lekka. Bardzo dobrze się z niej robiło, piorę w pralce używając programu do prania wełny, szybko schnie.


Pasy z przodu i z tyłu są takie same.


Dekolt jak za pierwszym razem nabrałam na druty i zrobiłam pliskę to się okazało, że głowy się przez to NIE DA przełożyć :D


Widok na główkę rękawa :)


Na tym zdjęciu chyba najlepiej widać kolory. Szaroniebieskie pasy, reszta jest z melanżu tego samego szaroniebieskiego z granatem. Kolory takie 'dżinsowe', bardzo podobają się młodemu.

Myślałam, że będzie w nim chodził do szkoły, ale po pierwszym razie zaciągnął gdzieś nitkę i stwierdziłam, że jednak szkoda tyle pracy.... więc ma na wyjścia z mamusią :)))

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...