Pokazywanie postów oznaczonych etykietą w lesie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą w lesie. Pokaż wszystkie posty

11.11.13

Patriotycznie i trochę śwatecznie :)

Kiedy kilka dni temu natknęłam się na tę gwiazdkę zachwyciłam się tak, że nie dawała mi zupełnie spokoju! Tym bardziej, że był do niej wspaniały tutorial :)
Wczoraj wieczorem przygotowałam wszystko a dziś od rana zszywałam te białe i czerwone fragmenciki...


Cała gwiazda ma 10cm średnicy i jest w całości wykonana ręcznie.


Pierwszy raz całkowicie ręcznie przyszywałam lamówkę, w dodatku na tak małym kółku. Jest więc trochę krzywo ;) Ale i tak jestem bardzo zadowolona :D
Czy jak patrzycie na nią też czujecie zapach zbliżających się świąt? Bo ja bardzo :)

Chciałam jeszcze podzielić się z Wami kilkoma impresjami z wczorajszej wycieczki w Beskid Mały:

  



Było cudownie jesiennie!


16.10.13

Szczęśliwe skarpetki, skarpetki na szczęście

Sezon skarpetkowy w pełni! Dlatego bez ociągania zabrałam się za robienie kolejnej pary, tym razem dla męża. Skarpety powstały na drutach z żyłką nr3,5, z jednego 100g motka włóczki Merino Tweed firmy YarnArt, skład: 46% wełny, 46% akrylu i 8% wiskozy. Robiłam moim ulubionym sposobem, którego rewelacyjnie na swoim blogu uczy Intensywnie Kreatywna.
 

Oj, szczęśliwe, szczęśliwe te skarpetki, bo spójrzcie, jakie widoki miały już na pierwszej wędrówce!

To piękne miejsce to pasmo Mała Fatra na Słowacji. Tam też w ostatni weekend była taka przepiękna, kolorowa i słoneczna, jesienna pogoda.

Tutaj ujęcie skarpetek bardziej z boku, na piętę:


A czemu na szczęście? Bo na spodniej stronie każdej skarpetki wydziergałam mężowi memu serduszko :D



Ciekawe, gdzie powędrują następnym razem?

26.6.11

"W poziomkowym, pięknym kraju..."

W maju mój synek był na Zielonej Szkole. Miałam ambitne plany uszycia mu spodni (zrezygnowałam), koszuli z długim rękawem ( leży skrojona i wodzi za mną swoimi kratkowymi oczkami), kapelusza przeciwsłonecznego (uszyłam!!!) i woreczków na brudną bieliznę ( uszyłam dwa i UŻYWAŁ).
Dziś prezentuję kapelusik. Jest to totalny recycling - główny materiał ( bawełna tkana tak, żeby wyglądało jak len) był kiedyś spodniami, podszewka( cieniutki lniany batyst) był kiedyś moją bluzeczką. Wzór uzyskałam odrysowując gotowy, 'kupny' kapelusz starszego syna. Trochę zmniejszyłam, tu i ówdzie przycięłam i jest!


Bardzo lubię dawać kawałkom ulubionych tkanin drugie życie :)

Sesja zdjęciowa odbyła się przy okazji wycieczki, na której natrafiliśmy na polanę peeeełną poziomek. Bardzo drobniutkich, ale niesamowicie słodkich i aromatycznych. Zapach rozgrzanych słońcem poziomek to na mojej liście najpiękniejszych zapachów świata jedno z najwyższych miejsc!


Ja nigdy tak nie robiłam w dzieciństwie, ale mój synek gdzieś tę metodę podpatrzył i teraz już oboje z mężem, naśladując go, nanizywaliśmy poziomki na źdźbła trawy. Było coś dziecięco czarownego w tym gorącym popołudniu, zapachu poziomek, cykaniu świerszczy i niespiesznym nakłuwaniu poziomek i ostrożnym przesuwaniu ich po łodyżce trawy....
Przypomniał mi się mój ulubiony wierszyk z dzieciństwa autorstwa Heleny Bechlerowej "Poziomkowy kraj":

'W poziomkowym, pięknym kraju
najweselsze świerszcze grają.
Tu się złotem żuki mienią
pod paprocią skryte w cieniu.
Wśród paproci, wśród poziomek
poziomkowy stoi domek.

Dach różowy na nim
i komin i mech,
i różowe szybki
w okieneczkach trzech.
Gdy zabłądzi w lesie
żabka albo żuk,
to w różową szybkę
zapuka - puk, puk.

Z domku wyjdzie krasnal,
zaświeci latarnię,
rozsunie listeczki
i trawę rozgarnie.
I pokaże drogę
żukowi i żabce
poziomkowy krasnal
w poziomkowej czapce."

Ten wiersz zawsze rozbudzał moją dziecięcą wyobraźnię...


Zapachu poziomek i niespiesznego zbierania Wam życzę!!!

5.5.11

Zielona cebulka i szydełkowe początki

Minęły święta, minęła majówka.... a za oknem tu i ówdzie znowu zima! Mam nadzieję, że to jednak chwilowe!!!
Dziś u mnie było jednak słonecznie, chociaż bardzo, bardzo zimno. Wykorzystałam zachodzące słoneczko do zrobienia kilku zdjęć mojej wielkiej ostatnio fascynacji - cebulom z zielonym :)
Niby takie cebule, ale jakie to piękne! Po prostu nie mogę się nigdy napatrzeć. Uwielbiam je do tego stopnia, że w warzywniaku jakiś czas temu specjalnie z kosza z cebulą wybierałam te z zielonymi już listkami, a pani sprzedająca patrzyła na mnie tak jakoś dziwnie.... A teraz już ich nie brakuje, powybierałam i poukładałam na kuchennym parapecie i gdzie się tylko dało.
W tym roku były pełnoprawną ozdobą na naszym świątecznym stole. No bo czyż nie są symbolem odradzającego się życia wcale nie gorszym od jajka?


Tutaj prezentują się wesoło w moim tegorocznym koszyczku, razem z jajkami, farbowanymi oczywiście w cebulowych łupinkach :)

Wykorzystalam je jeszcze do pokazania Wam kolejnej mojej miłości - lnianych nici. Mąż mi zakupił na próbę szpulkę w Castoramie, bo bardzo byłam ich ciekawa. Postanowiłam poćwiczyć trochę robienie na szydełku, bo kiepska w tym jestem a z pięknej czapeczki ( pokazywanej kiedyś) jeszcze nie zrezygnowałam, oj nie!

Więc zrobiłam kubeczek




i jeszcze serwetkę jakby

a teraz próbuję zrobić kwiatuszki i listki


Najbardziej zadowolona jestem z kubeczków, bo nawet dwa takie powstały. Ale najfajniejsze są te nici. Nie wiem co surowy len ma takiego w sobie... urzeka mnie jego kolor, faktura, zapach... Ja naprawdę co chwila wąchałam tę robótkę :D

Chcę Wam jeszcze pokazać zdjęcie z 3 majowo - zimowej wycieczki. Wybraliśmy się w okolice ruin zamku w Smoleniu. Było ZERO stopni, mgła, wiatr i deszcz a na koniec śnieg. Na szczęście byliśmy odpowiednio ubrani. Ale klimaty były niesamowite!

6.4.11

Spódniczka - ogrodniczka i powódź leśnych kwiatów

Przyszła wiosna i czas już był najwyższy na kolejny ciuszek dla Idy :) Tym razem postanowiłam uszyć jej coś zwyczajnego i codziennego. Sztruksowa spódniczka na szelkach z dużą kieszonką będzie wygodna, praktyczna i dziewczęca równocześnie.
Uszyłam ją na podstawie wykroju z gazetki "Burda. Moda dla dzieci" 2/2001. Trochę inaczej rozwiązałam zapięcie szelek, nie ozdobiłam jej w proponowanym stylu etno - reszta z zasadzie bez zmian. Wybrałam ten model, bo bardzo podoba mi się to połączenie po skosie krojonego sztruksu.



Zapięcie z boku:


Górę odszyłam lamówką z kolorowego materiału:


Pozanudzam Was dziś jeszcze wspomnieniami z sobotniej wycieczki. W lesie zdecydowanie jest już wiosna! Wszystkie wczesne kwiaty kwitną jak szalone - muszą przecież zdążyć, zanim młode bukowe listki zabiorą im calutkie słoneczne światło!

Na początku wycieczki cieszyliśmy się z pierwszych kwiatów podbiału


Ale kilkanaście minut później, po wejściu do lasu, oczom naszym ukazał się niezwykły widok wielu różnych gatunków kwitnących razem w jednym miejscu.

Przylaszczki:


Zawilce:

I przebiśniegi:


Trafił się też jeden, nieznany mi wcześniej rodzaj fiołka. Zaskoczyło mnie, jak wiele jest odmian tej roślinki!


A także kwiatki, których wcześniej zupełnie nie znałam - miodunka:


i złoć żółta:


Po zapuszczeniu się głębiej w las natrafiliśmy jeszcze na kończący kwitnienie wawrzynek wilczełyko:


oraz całe łany przebiśniegów!



Na koniec jeszcze mały kącik kulinarny :) Zapaliliśmy sobie pierwsze wiosenne ognisko i upiekliśmy pierwsze wiosenne kiełbaski. A przy okazji chciałam przedstawić rewelacyjny wynalazek - Kelly Kettle. Odkąd zobaczyliśmy go w jednym z odcinków "Boso przez świat" Wojciecha Cejrowskiego wzdychaliśmy z tęsknoty... W końcu nasz przyjaciel, z którym często jeździmy na wycieczki, zakupił to cudo i możemy się napawać rewelacją tego prostego pomysłu i szybkością uzyskania mnóstwa wrzątku przy pomocy kilku dosłownie patyczków!


Jeśli tylko możecie, koniecznie zajrzyjcie do lasu tej wiosny!

18.3.11

Przedwiośnie

W ostatnią niedzielę wybraliśmy się do jednej z naszych ulubionych jurajskich dolinek na poszukiwanie wiosny. Jeszcze jej nie było. Mimo niezwykle ciepłego powietrza i prześwitującego zza chmur słońca - wszystko było w jakimś takim zawieszeniu, oczekiwaniu... już nie zima, ale jeszcze nie wiosna. Świat cały był w sepii, jakby dopiero przygotowywał się na pierwsze kolory.


To cudowny czas na włóczenie się po polach! Trawy jeszcze nie przeszkadzają w chodzeniu, a brak liści na drzewach pozwala błądzić wzrokiem daleko, daleko.





I wydawać by się mogło, że to po prostu późna jesień, gdyby nie widok nieśmiałych kwiatów topoli


i niecierpliwe poruszenie kretów, wietrzących wreszcie swoje norki z resztek zimowego powietrza.


To był piękny, radosny, przedwiosenny spacer. I chociaż znowu zrobiło się zimno i ciągle pada deszcz, ja już mam w pamięci ten ciepły powiew wiatru :)

Mieszkańcy Zimy zostawili nam jakieś tajemnicze znaki, może to życzenia Wesołej Wiosny?Jeśli tak, to przekazuję je z przyjemnością!!!

21.2.11

Pudełeczko z wiosną :)


Znowu zrobiło się śnieżnie, mroźnie i po prostu - zimowo. Ech, ta tegoroczna zima bawi się z nami i drażni. Już udawała, że sobie poszła, a to, jakby nie patrzeć, luty. Mój mały synek pocieszył mnie, ofiarowując mi małe pudełeczko z wiosną.




Uwielbiam na nie patrzeć :)))

28.5.10

Wiosenni łowcy roślin

Maj w tym roku taki niemajowy jest, ale w końcu robi się ciepło i bardziej słonecznie! Liczę więc na bardziej regularne wycieczki. W ostatni weekend wybraliśmy się na coroczne poszukiwanie kwiatów obuwika pospolitego. Tym razem mieliśmy trochę problemów z ich namierzeniem ale udało się. I to w ostatniej chwili, bo wyraźnie trafiliśmy na koniec kwitnienia. Trudno się wstrzelić tak, żeby były w pełnym rozkwicie akurat w dni wolne :D

Przepiękne są pofalowane jurajskie pola!

W wielu miejscach stoi woda a grunt jest bardzo nasiąknięty. Trzeba było uważać, bo błoto było prawie jak w Bieszczadach!


Las ciągle jeszcze ma wiosenne odcienie. Latem robi się po prostu zielony.


A oto nasz bohater - storczyk obuwik pospolity w pełnej krasie :)




Ciągle mnie zaskakuje, jak duży jest ten kwiat! I jak doskonale potrafi schować się na tle zeszłorocznych liści! Trzeba uważać, żeby go niechcący nie rozdeptać mimo, że od ziemi odstaje na mniej więcej 40-50cm!

W tym roku zauważyłam też polankę małych, ślicznych, białych gwiazdeczek. Jakoś nigdy wcześniej nie zwróciłam uwagi na tego kwiatka. Poszukałam i już wiem, to siódmaczek leśny. Jaka wdzięczna nazwa! Zupełnie jak jej właściciel.



A w ten weekend planujemy znowu kwietne łowy! Oby pogoda dopisała!!!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...