Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nastroje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nastroje. Pokaż wszystkie posty

11.11.13

Patriotycznie i trochę śwatecznie :)

Kiedy kilka dni temu natknęłam się na tę gwiazdkę zachwyciłam się tak, że nie dawała mi zupełnie spokoju! Tym bardziej, że był do niej wspaniały tutorial :)
Wczoraj wieczorem przygotowałam wszystko a dziś od rana zszywałam te białe i czerwone fragmenciki...


Cała gwiazda ma 10cm średnicy i jest w całości wykonana ręcznie.


Pierwszy raz całkowicie ręcznie przyszywałam lamówkę, w dodatku na tak małym kółku. Jest więc trochę krzywo ;) Ale i tak jestem bardzo zadowolona :D
Czy jak patrzycie na nią też czujecie zapach zbliżających się świąt? Bo ja bardzo :)

Chciałam jeszcze podzielić się z Wami kilkoma impresjami z wczorajszej wycieczki w Beskid Mały:

  



Było cudownie jesiennie!


22.4.13

Akcja 'Uszyj jasia' w IKEA Katowice


Jak tylko zobaczyłam, że Natalia zaprasza na szycie do IKEA w Katowicach, to pomyślałam "Jadę! No bo bliżej to już chyba nie będzie..." :)))
Spotkanie odbyło się w ostatnią sobotę, a ja ciągle wracam w myślach to tego szalonego i pełnego energii dnia. Muszę przyznać, że IKEA stanęła na wysokości zadania - wszystko było wspaniale przygotowane. Miejsce do krojenia i szycia, woda mineralna, kawa i ciasteczka na wzmocnienie sił, a także kupony na ciepły posiłek w ikeowej restauracji. No i najważniejsze - 500m kolorowych tkanin, które miałyśmy dzielnie zamienić w 584 poszewki dla Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach. Oj, było sporo pracy! Ale UDAŁO SIĘ!!! 



Poszewki powstały, cel został osiągnięty. Ale ja, mimo naturalnego przecież po całodziennym szyciu zmęczenia, też mam z tego spotkania coś dla siebie. Naładowanie niesamowitą, pozytywną energią tworzenia czegoś dobrego. Nieocenioną radość wspólnego szycia. Przyjemność spotkania osób już znanych i lubianych no i oczywiście poznania nowych, szyjących blogerek.

                 ♥ BARDZO WAM WSZYSTKIM DZIĘKUJĘ ZA TEN DZIEŃ ♥

                                zdjęcie pochodzi z bloga 'Uszyj jasia'


                                   zdjęcie pochodzi z bloga 'Pod numerem czwartym'

                                   zdjęcie pochodzi z bloga 'Bezdomna Wioletta z Szafy'


Blogerki, które brały udział w akcji:

bezdomna-szafa.pl
czekoladowykombajn.blogspot.com
ekoubranka.blogspot.com
fabrykamalychrzeczy.blogspot.com
kluskaslaska.blogspot.com
koraszyje.blogspot.com
lolajoo.blogspot.com
malowanki-krychy.blogspot.com
pod-czworka.blogspot.com
pracowniafantazji.blogspot.com
puella-eximia.blogspot.com
szmatrix-sklep.blogspot.com
szyjesobie.blogspot.com
zapomnianapracownia.blogspot.com
zlotapszczoła.blogspot.com

 

3.1.12

Kolejny rok...

To zdjęcie, znalezione na pewnym pięknym blogu, stało się dla mnie symbolem początku roku.


Próbowałam, ale nie potrafię opisać, co czuję, gdy na nie patrzę...

Ale cieszę się. Cieszę się, że idę. Cieszę się, że jestem kobietą. Cieszę się, że już chcę mieć czerwoną sukienkę.

I cieszę się, że kolejny rok zaczynam z Wami.

18.3.11

Przedwiośnie

W ostatnią niedzielę wybraliśmy się do jednej z naszych ulubionych jurajskich dolinek na poszukiwanie wiosny. Jeszcze jej nie było. Mimo niezwykle ciepłego powietrza i prześwitującego zza chmur słońca - wszystko było w jakimś takim zawieszeniu, oczekiwaniu... już nie zima, ale jeszcze nie wiosna. Świat cały był w sepii, jakby dopiero przygotowywał się na pierwsze kolory.


To cudowny czas na włóczenie się po polach! Trawy jeszcze nie przeszkadzają w chodzeniu, a brak liści na drzewach pozwala błądzić wzrokiem daleko, daleko.





I wydawać by się mogło, że to po prostu późna jesień, gdyby nie widok nieśmiałych kwiatów topoli


i niecierpliwe poruszenie kretów, wietrzących wreszcie swoje norki z resztek zimowego powietrza.


To był piękny, radosny, przedwiosenny spacer. I chociaż znowu zrobiło się zimno i ciągle pada deszcz, ja już mam w pamięci ten ciepły powiew wiatru :)

Mieszkańcy Zimy zostawili nam jakieś tajemnicze znaki, może to życzenia Wesołej Wiosny?Jeśli tak, to przekazuję je z przyjemnością!!!

8.3.11

Jeśli nie wejdziesz do lasu, to nic ci się nie przydarzy i nigdy nie zaczniesz naprawdę żyć*

Na to przedwiośnie. Na czas, gdy chce się otworzyć wreszcie szeroko okno i gdy przychodzi ochota na porządki. Na ten stan, gdy myśl o diecie jest jak pierwsza obudzona i jeszcze niemrawa mucha. Na pragnienie, że może tej wiosny coś wreszcie uda mi się we mnie samej... zmienić, posprzątać, odważyć się, zacząć, zrezygnować, odpuścić?
Na takie właśnie dni mam ukochaną książkę. Bo choć towarzyszy mi od kilku lat na okrągło, to teraz właśnie jest jej najlepszy czas. "Biegnąca z wilkami" Clarissy Pinkoli Estes.



Nie jest to książka łatwa do przeczytania. I nie o 'przeczytanie' tu chodzi. Raczej o czytanie, wgłębianie się, rozmyślanie. O pracę, jaką wykonujemy. Tworzymy, a tworzywem jesteśmy my same.


Najlepiej, jak oddam głos samej autorce:

"Książka ta to zbiór opowieści o kobietach, opowieści, które posłużą jako drogowskazy w naszej podróży. Warto je przeczytać i przemyśleć, by mieć podporę w zdobyciu naturalnej wolności, miłości do siebie samych, do zwierząt, ziemi, dzieci, sióstr, kochanków i mężczyzn. Już teraz mogę powiedzieć, że bramy do świata dzikiej Jaźni są nieliczne, ale cenne. Taką bramą może być głęboka blizna w sercu, taką bramą mogą być długie dzieje życia. Jeżeli aż do bólu kocha się niebo i wodę, to jest to brama. Jeżeli się tęskni za życiem głębszym, pełniejszym, zdrowym, to jest to brama.
Zawartość książki została dobrana tak, by dodać śmiałości. Pragnę, by moja praca umocniła kobiety, które podążają swoją drogą, i te, które pokonują trudności napotkane podczas drogi po wewnętrznych krajobrazach, a także te, które borykają się ze światem i dla świata. Musimy walczyć, by nasze dusze rozwijały się w sposób dla siebie naturalny i osiągały naturalną głębię."

Na końcu książki, w Dodatku, autorka pisze także o samym sposobie na czytanie:

"Najlepiej traktować książkę jako materiał do przemyśleń ujęty w dwadzieścia dwie sekcje. Każda z nich jest odrębną całością.
(...) Ponieważ nie da się jej przeczytać ani w tydzień, ani w miesiąc, więc trzeba ją czytać dłużej i wnikliwiej. Każda czytelniczka może porównać swoje życie z proponowanymi przeze mnie rozwiązaniami, rozważać za i przeciw, pogłębiać swoje życie, powracać do książki i przez jej pryzmat przyglądać się swojemu dojrzewaniu.
Nie spieszcie się z czytaniem. Pisałam tę książkę bardzo długo i bardzo powoli. (...) Sądzę, że większość czytelników czyta ją właśnie tak, jak została napisana. Mały fragment, rozmyślanie, powrót."



Ja pierwszy raz przeczytałam szybko, prawie połknęłam tę książkę. Ale w pewnych rozdziałach zwolniłam, płakałam... Myślałam wtedy, że inne pewnie mnie mniej dotyczą. W kolejnym czytaniu znów płakałam - w innych miejscach... Mam miesiące, że boję się otworzyć. Ale wracam. I ciągle znajduję słowa otuchy, ścieżki, wskazówki.



Dostałam ją w prezencie. Ewo, kolejny raz dziękuję! Zawsze będę Ci bardzo wdzięczna!


Ostatnio uszyłam dla niej miękką okładkę. Teraz jest jeszcze bardziej moja :)


Szczerze polecam tę książkę. Warto spróbować.
........................
*tytuł posta jest cytatem z książki.

Clarissa Pinkola Estes
Biegnąca z wilkami. Archetyp Dzikiej Kobiety w mitach i legendach.
tłum. Agnieszka Cioch
Zysk i S-ka Wydawnictwo
Poznań 2001

10.2.11

Tak bardzo już tęsknię za wiosną...

Zima wprowadziła mnie w jakiś taki stan hibernacji i psychicznego odrętwienia. Ze zdumieniem zobaczyłam, że to już dwa miesiace minęły, odkąd pisałam tu ostatni raz! A mimo to zaglądacie do mnie .... Bardzo Wam za to dziękuję!!! Dziękuję za wszystkie ciepłe słowa, świąteczne życzenia a także gorąco witam nowe czytelniczki :)
Bardzo , bardzo już tęsknię za wiosną! Ostatni, tak niezwykle ciepły tydzień, wlał we mnie nadzieję. I chociaż znowu dziś trochę w nocy przymroziło, to jednak w dzień, w słoneczku, jest całkiem ciepło! Dokładnie przyglądam się ziemi w mijanych ogródkach, wypatruję pierwszych odważnych kiełków. Wystawiam policzki do słońca, uzupełniam niedobory światła. Chwytam pierwsze nuty cieplejszych powiewów wiatru, pachnące ziemią i niosące świergot ożywionych wróbelków i sikorek. I czekam, czekam...

A na moim kuchennym parapecie wesoło zielenią się młodziutkie słoneczniki, uratowane przez zjedzeniem. Spoglądam na nie i się uśmiecham. Jeśli macie w domu kiełkownicę, teraz jest świetny moment, żeby sobie o niej przypomnieć!



Przyznaję się, że czapeczki z poprzedniego posta nie zrobiłam jeszcze. Nawet nie kupiłam włóczki. Ale podejmę próbę, bo potrzebuję czegoś nowego na te ostatnie zimowe tygodnie.
Tymczasem pokazuję sweterek, który zrobiłam synkowi. Pokazuję z dumą, bo ostatni raz sweter na drutach robiłam chyba z 10 lat temu! Zależało mi na tym, żeby rękawy były dość blisko ciała. Nie znalazłam gotowego wzoru na jego rozmiar, więc powstała jakaś taka kompilacja różnych wzorów i gotowego sweterka, który mierzyłam i robiłam wg jego wymiarów. Było trochę prucia, zwłaszcza przy główkach rękawów, a plisę dekoltu prułam i robiłam dwa razy. Ale wyszło i młody bardzo fajnie się prezentuje. Włóczka jest świetna, mieszanka wełny i akrylu, miękka i lekka. Bardzo dobrze się z niej robiło, piorę w pralce używając programu do prania wełny, szybko schnie.


Pasy z przodu i z tyłu są takie same.


Dekolt jak za pierwszym razem nabrałam na druty i zrobiłam pliskę to się okazało, że głowy się przez to NIE DA przełożyć :D


Widok na główkę rękawa :)


Na tym zdjęciu chyba najlepiej widać kolory. Szaroniebieskie pasy, reszta jest z melanżu tego samego szaroniebieskiego z granatem. Kolory takie 'dżinsowe', bardzo podobają się młodemu.

Myślałam, że będzie w nim chodził do szkoły, ale po pierwszym razie zaciągnął gdzieś nitkę i stwierdziłam, że jednak szkoda tyle pracy.... więc ma na wyjścia z mamusią :)))

24.11.09

Paryskie impresje

Wzbijam się wysoko, ponad chmury - i lecę

lecę, bo tęsknię. 

Za zapachem metra.

Za dachami Monmartru,

jego pochyłymi uliczkami

i kolorami.

Za naturalną radością smakowania posiłków

 i serów.

Za niesamowitym smakiem lodów z suszonych śliwek, jakie są tylko na wyspie św. Ludwika.

Za wyborem ryb i owoców morza,

za zapachem wszystkich przypraw świata na jednym małym straganie. 

Za warzywami ułożonymi w śliczne sterty

i kuszącymi wystawami garmażerii.

Pękami róż na targu.

Za jeszcze kolorowymi, jesiennymi liśćmi.

Za nieprawdopodobnym wyborem tkanin!

Tęsknię za tym wszystkim, ale zaraz wracam, bo tęsknię za domem......

10.11.09

Cuda...

Dziś rano taki widok zastałam na dnie filiżanki, której wieczorem już nie chciało mi się umyć:

I nagle spłynęła ze mnie cała niechęć do tego kolejnego listopadowego dnia, zimnego, wilgotnego i ciemnego. Nie można się przecież nie uśmiechać do świata, skoro świat w taki sposób uśmiecha się do mnie :)

 Życzę Wam wszystkim takich niespodziewanych uśmiechów, nie tylko w listopadzie!!!

23.9.09

Jesień w doliny zeszła dziś nad ranem

I znowu zaczęła się jesień..... W kieszeni kurtki noszę kasztany i gładząc ich brązową skórkę wypatruję pierwszych kolorowych liści.....

Odprowadzam wzrokiem odlatujące ptaki i wciągając rześkie, poranne powietrze uświadamiam sobie, że się uśmiecham.....

23.6.09

Pada...

Pada, pada, pada..... Ja nawet lubię deszcz. Lubię jak stuka wieczorem w okno, lubię burze, kiedy dookoła co chwilę błyska , grzmi a wiatr przegina drzewa. Ale w deszczu najfajniejsze jest to, że potem się kończy, wszystko pachnie tak świeżo a i czasem tęcza się pokaże i wywoła uśmiech i zadumę nad cudami tego świata.....

No ale taki deszcz, który właściwie od pięciu dni się nie kończy i raczej się na ten koniec nie zanosi?

Mam ochotę skulić się gdzieś, przycupnąć, przeczekać - jak te kawki za moim oknem.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...