Jak przystało na prawdziwie norweską projektantkę, Tone Finnanger w swoich książkach proponuje nam kilka wspaniałych pomysłów typowo zimowych. Mnie urzekły od pierwszego wejrzenia pokrowce na termofory, z książki "Tilda Hus", którą ja mam akurat w wersji francuskojęzycznej.
Podobno to już zapomniany sposób na dogrzewanie, ale nie u mnie :) Ten, którego używaliśmy do tej pory już się zużył i zeszłej jesieni zakupiłam sobie nowy, duży, o pojemności 1,5l. Specjalnie bez pokrowca. A na ten sezon dokupiłam jeszcze dwa malutkie, dla mojego synka i jego małej kuzyneczki.
Te małe są urocze :) I chociaż mają tylko 0,7l pojemności to zupełnie skutecznie pomagają zasnąć dziecku zimą.

No i właśnie, zainspirowana tildowymi, uszyłam pokrowiec na termofor dla Idy. Wykrój musiałam narysować sama, bo to nietypowy rozmiar. Troszkę mi wyszedł 'na styk', ale da się nałożyć, a w takiej dopasowanej sukieneczce termofor prezentuje się bardzo ładnie :)

Pokrowiec zapina się z drugiej strony na dwa guziczki.

Zdjęcia świeżutkie, jeszcze pisak do znakowania nie wyparował :)

Teraz czeka mnie stworzenie pokrowca dla syna. Tylko pomysły zmieniają mu się co 5 minut, nie wiem, na co się w końcu zdecyduje...