Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inspiracje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inspiracje. Pokaż wszystkie posty

23.11.13

Koszulka z naprasowanką i srebrna łamigłówka

Mój młodszy syn jest wielkim fanem mangi "Full Metal Alchemist". Przeczytał wszystkie 27 tomików w tę i z powrotem niezliczoną ilość razy, potem poprawił serią anime, zrobionej wg tej mangi. Generalnie zna cale fragmenty na pamięć. Pomyślałam więc, żeby mu z okazji 12 urodzin zrobić koszulkę z adekwatnym motywem. Początkowo miałam malować, ale jednak się nie odważyłam... I wymyśliłam naprasowankę :) Tutaj już musiałam poprosić o pomoc męża, bo wizję miałam, ale umiejętności graficzno - komputerowe to raczej znikome. No i raz dwa powstał zadowalający mnie obrazek, został wydrukowany na nośnik, a mnie zostało tylko naprasowanie....Stres był, ale się udało!
Dziecię było zachwycone, a nawet wzruszone troszkę :D Bo wybrałam ulubiony fragment, moment, od którego zaczyna się cała historia :)


Trochę się martwiłam, jak to się sprawdzi w praniu, ale po praniu na cyklu dla tkanin delikatnych i bez wirowania sprawuje się całkiem nieźle. Nie załamuje i nie odkleja.


Prezentacji koszulki towarzyszy kolejna wielka pasja Młodego - logiczna kostka. Pamiętacie kostkę Rubika? Przypomniało mi się, jak w czasach podstawówki stałam w kolejce po jedną w zabawkowym...kolejka była spora i zakręcana. Cóż, w tamtych czasach kolejki były po wszystko!
A teraz mój syn po prostu kompletnie oszalał na punkcie kostek logicznych. I wielu jego kolegów. Układa nie tylko klasyczną, tzw 3x3, ale ma też 2x2, 5x5 oraz taką śmieszną piramidkę, w której elementy są trójkątne. Ale mnie najbardziej podoba się właśnie ta srebrna. Nazywa się Silver Mirror Cube i należy do kostek zmieniających kształt.

źródło
                                                     

Po wymieszaniu przypomina przepiękny, lodowy kryształ! Układa się ją tymi samymi algorytmami co klasyczna kostkę 3x3, ale nie dopasowuje się kolorów tylko wielkość części. Szczerze przyznaję, że ja kompletnie nie mam pojęcia, jak można sobie z tym poradzić!!!


Jestem strasznie z Młodego dumna, bo rozpracował ją sam! Znając sposoby na klasyczną kręcił kręcił i poradził sobie z nią w niecałą godzinę. Tak było za pierwszym razem, teraz zajmuje mu to kilka minut...
Ze zdumieniem dowiedziałam się, że istnieją międzynarodowe zawody w speedcubingu, czyli tzw.szybkim układaniu kostek. I że  Polska ma w dwóch konkurencjach mistrzów świata!!!
Dla zaciekawionych wrzucam link z zebranymi aktualnymi mistrzami świata. Trzeci pokazany jest rekord Polaka, układanie kostki jedną ręką. Zobaczcie też koniecznie ostatni - układanie z zasłoniętymi oczami. No czad po prostu :D

Ciekawa jestem, czy Wasze dzieciaki układają kostki? A może Wy sami? 

25.5.13

Biała bluzeczka w czarne róże

Jak na razie mam nieprzemijającą miłość do bieli i czerni. Ta bluzeczka jest tego wyraźnym dowodem :)



Powstała trochę przez przypadek. Miałam kawałek kremowego jedwabiu, który moja mama kupiła jeszcze w latach 80tych zeszłego wieku (jejku, ale to brzmi przedpotopowo!) w firmowym sklepie Milanówka. Kawałek był mały i leżał sobie spokojnie, aż spodobał mi się dość prosty do uszycia, lekko pasowany top z Burdy nr12/2012, model 118. Ale miałam wątpliwości, czy wykrój ok i jak będzie leżał, poza tym bardzo szkoda byłoby zepsuć ten zabytkowy kawałek. Postanowiłam więc uszyć próbkę z 'bądź czego'. Wybór padł na kawałek bawełnianej popeliny, który mam nie wiem skąd, dość sztywny, więc łatwy do szycia. Próbka powstała, a potem powstała też bluzeczka z jedwabiu, która wyszła fajnie ale na razie nie doczekała się zdjęć...
Zastanawiałam się co z tą próbką zrobić. Białych topów nigdy za wiele, ale jakoś takie mi się to wydało nijakie... I gdy szukałam jakiegoś pomysłu znalazłam inspirację w kwietniowej Burdzie:


Po głowie chodziły mi kwiaty, wyczytałam w sieci, że teraz jest trend na duże i wyraziste, w końcu wybrałam róże. Najprościej byłoby namalować, ale niestety takiego talentu nie posiadam, ech. Ale przecież aplikacje też są fajne!
Zrobiłam je klasycznie metodą maszynową, motyw wycięty z tkaniny z naprasowaną fizeliną do aplikacji, przyklejony i obszyty ściegiem satynowym.


Jedną różyczkę naszyłam tak z boku, żeby z tyłu też coś było widać :)

Dekolt może mi nie wyszedł idealnie, ale to próbka była, więc się nie roztkliwiałam nad nim, co tam!



Szukałam małego, czarnego guziczka w kształcie różyczki, ale niestety! Ale jak znajdę to wymienię, będzie zabawnie :)
Najtrudniej było zrobić zdjęcie samym różom, chyba tylko tutaj cokolwiek widać:


Ten czarny materiał nie jest jednolicie czarny, ma takie jakby punkty. To patchworkowa tkanina, dwa razy prałam i sprawdzałam, czy nie zafarbuje bluzki. Ale gotowej jeszcze nie prałam, więc lekkiego stracha mam.

28.9.12

Jesienne inspiracje - Katwise Sweater Coat czyli bajecznie kolorowy płaszczyk z pociętych swetrów

Ten niezwykły pomysł pierwszy raz zobaczyłam w wykonaniu Loran, uczestniczki szyciowych wyzwań na The Sew Weekly. Zaintrygował mnie, wiec poszukałam w sieci i znalazłam stronę projektantki i pomysłodawczyni - Katwise, artystki szalonej :) Koniecznie zajrzyjcie na JEJ STRONĘ i zobaczcie, jak pomalowała swój dom!!! Ale samym sweterkowym płaszczykiem zachwycilam się dopiero, gdy zobaczyłam go w prześlicznych wersjach dziewczynkowych, inspirowanych jej projektem. Czyż nie są piękne?

Tęczowe:






Albo w  kolorach jesieni:



 

 Słodziak w kolorach ziemi:


A tu na różowo:

Fiolety i szarości - niesamowity efekt:

 
 Jest tez fajna wersja kurteczki dla chłopca:



Ale że pierwotny projekt powstał dla kobiet, wybrałam jeszcze dwa płaszczyki w wersji dorosłej:



Sama nie wiem, który bardziej mi się podoba... Chyba jednak czarno - biały. Rewelacyjny zestaw z tymi butami!!!

Znalazłam też przezabawny FILMIK samej Katwise, w którym pokazuje, jak zrobić taki płaszczyk.
A wszystkie zdjęcia znalazłam TU.

Ach, otulić się takim cudem w zimny listopadowy wieczór! To by było coś!

3.1.12

Kolejny rok...

To zdjęcie, znalezione na pewnym pięknym blogu, stało się dla mnie symbolem początku roku.


Próbowałam, ale nie potrafię opisać, co czuję, gdy na nie patrzę...

Ale cieszę się. Cieszę się, że idę. Cieszę się, że jestem kobietą. Cieszę się, że już chcę mieć czerwoną sukienkę.

I cieszę się, że kolejny rok zaczynam z Wami.

6.12.11

Dziękuję, dziękuję, św. Mikołaju!!!

Poranek szóstego grudnia to magiczny czas. Poprzedzający go wieczór pełen jest napięcia i oczekiwania. Dużo w nim radości, ale też trochę niepewności i niepokoju...
Ale w końcu budzimy się i zaglądamy pod poduszki, rozglądamy się w jeszcze ciemnym pokoju.... był?!!.... czy coś przyniósł?!!!....ojej, a co to?!!!
Ja w tym roku pod poduszką znalazłam cudowny prezent! Książkę z serii TILDA, wydaną po polsku!


Znam z internetu tę książkę, z wydania w oryginalnym, norweskim języku. Muszę przyznać, że posiadanie jej na własność, w dodatku w języku ojczystym, to ZUPEŁNIE coś innego!
Ach, w dodatku tam lato, słońce, morze, plaża.....


.....rozmarzyłam się......

Trzeba wracać do rzeczywistości. W sumie nie takiej złej - pieczenie ciasteczek, świąteczne szycie - to coś co lubię :D Tylko czas topi się szybko, zupełnie jak pierwszy śnieg!

8.9.11

A na jesień - peleryna!

Podobają mi się peleryny. Zasłaniają przed deszczem i wiatrem, otulają i ogrzewają. A przy okazji dodają kobiecie tajemniczości i ekstrawagancji :) Szczególnie podobają mi się te krótkie, które mogą być alternatywą dla żakietu, sweterka lub kurtki.
Burda z nr 9/2007 pokazała właśnie taką pelerynkę - żakiecik. Ach, jak mi się spodobała! Kupiłam ten numer specjalnie dla niej. Ale jakoś lata przeleciały i nie doszło do uszycia...


A tu moda na peleryny w pełni! W burdzie z zeszłego miesiąca znowu pojawiła się peleryna, nawet w dwóch wersjach - krótszej i dłuższej. Jednak długa - to raczej dla wysokich. Ja zachwycam się krótszą:


Uroczo wygląda, prawda?

Muszę przyznać, że te peleryny mi spać nie dają. Zwłaszcza, że przy ostatniej wizycie w centrum handlowym weszłam sobie do Promod i tam na wieszaku - peleryna! I jaka fajna! Może mniej ekstrawagancka, za to rewelacyjna po prostu na co dzień. Przymierzyłam, no i wpadłam. Kupić nie kupię, ale już kombinuję, z jakiego materiału sobie coś podobnego uszyć!

Peleryna z Promod ma wysoką stójkę i chyba najbardziej pasuje na nasze jesienno - zimowe realia.


13.7.11

Letnie inspiracje w zieleni

Ostatnio, buszując w necie, natknęłam się na coś pięknego! W japońskojęzycznej gazetce robótkowej natrafiłam na tę nieprawdopodobną narzutę:


Cała aranżacja, ale przede wszystkim narzuta, tchnie niesamowicie wakacyjnym, letnim nastrojem. Trochę cienia, trochę tropikalnej egzotyki.....

Z wnikliwej obserwacji zdjęć wnioskuję, że to aplikacje maszynowe, zrobione na tle, które wcześniej zostało pozszywane z różnych jasnych tkanin. Jest też pas z zielonych rombów, ukłon w stronę patchworkowej tradycji. Jaka szkoda, że gazetka zeskanowana była bez wykrojów! Pewnie nie odważyłabym się na odwzorowanie, ale miło byłoby mieć świadomość, że jest taka możliwość..... :)

No cudo po prostu!

A jak pięknie został wykorzystany motyw palmowego liścia! Ech...

5.5.11

Zielona cebulka i szydełkowe początki

Minęły święta, minęła majówka.... a za oknem tu i ówdzie znowu zima! Mam nadzieję, że to jednak chwilowe!!!
Dziś u mnie było jednak słonecznie, chociaż bardzo, bardzo zimno. Wykorzystałam zachodzące słoneczko do zrobienia kilku zdjęć mojej wielkiej ostatnio fascynacji - cebulom z zielonym :)
Niby takie cebule, ale jakie to piękne! Po prostu nie mogę się nigdy napatrzeć. Uwielbiam je do tego stopnia, że w warzywniaku jakiś czas temu specjalnie z kosza z cebulą wybierałam te z zielonymi już listkami, a pani sprzedająca patrzyła na mnie tak jakoś dziwnie.... A teraz już ich nie brakuje, powybierałam i poukładałam na kuchennym parapecie i gdzie się tylko dało.
W tym roku były pełnoprawną ozdobą na naszym świątecznym stole. No bo czyż nie są symbolem odradzającego się życia wcale nie gorszym od jajka?


Tutaj prezentują się wesoło w moim tegorocznym koszyczku, razem z jajkami, farbowanymi oczywiście w cebulowych łupinkach :)

Wykorzystalam je jeszcze do pokazania Wam kolejnej mojej miłości - lnianych nici. Mąż mi zakupił na próbę szpulkę w Castoramie, bo bardzo byłam ich ciekawa. Postanowiłam poćwiczyć trochę robienie na szydełku, bo kiepska w tym jestem a z pięknej czapeczki ( pokazywanej kiedyś) jeszcze nie zrezygnowałam, oj nie!

Więc zrobiłam kubeczek




i jeszcze serwetkę jakby

a teraz próbuję zrobić kwiatuszki i listki


Najbardziej zadowolona jestem z kubeczków, bo nawet dwa takie powstały. Ale najfajniejsze są te nici. Nie wiem co surowy len ma takiego w sobie... urzeka mnie jego kolor, faktura, zapach... Ja naprawdę co chwila wąchałam tę robótkę :D

Chcę Wam jeszcze pokazać zdjęcie z 3 majowo - zimowej wycieczki. Wybraliśmy się w okolice ruin zamku w Smoleniu. Było ZERO stopni, mgła, wiatr i deszcz a na koniec śnieg. Na szczęście byliśmy odpowiednio ubrani. Ale klimaty były niesamowite!

17.2.11

Kocie inspiracje

Dziś jest Międzynarodowy Dzień Kota :) I z tej szlachetnej okazji pozbierałam kilka moich ulubionych kocich motywów, wyszperanych w przepastnych zasobach sieci.

Przede wszystkim z japońskich patchworkowych gazetek:







Nie może zabraknąć też Tildy, chociaż kot nie jest tam motywem tak częstym jak króliczki i misie:



A ostatnio znalazłam kilka przeuroczych wręcz kotów powstałych ze skarpetek. Do tej pory jakoś te skarpeciaki mnie nie brały, no ale zmieniłam zdanie, jak znalazłam takie cuda:





Ten ostatni to mój zdecydowany faworyt!!!



A to Panna Koteczka, którą kiedyś uszyłam dla pewnej małej dziewczynki:




Oj, przydałby się jakiś kotek dla mnie samej... Po cichutku marzę o rosyjskim niebieskim.... może kiedyś się uda? Popatrzcie, czyż nie są piękne?

Pogłaszczcie ode mnie Wasze kotki!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...