10.11.09

Cuda...

Dziś rano taki widok zastałam na dnie filiżanki, której wieczorem już nie chciało mi się umyć:

I nagle spłynęła ze mnie cała niechęć do tego kolejnego listopadowego dnia, zimnego, wilgotnego i ciemnego. Nie można się przecież nie uśmiechać do świata, skoro świat w taki sposób uśmiecha się do mnie :)

 Życzę Wam wszystkim takich niespodziewanych uśmiechów, nie tylko w listopadzie!!!

13 komentarze:

InusiaM pisze...

faktycznie cudownie zaczął Ci się tan listopadowy dzień :)

Anuszka pisze...

To chyba sprawka listopadeowego Anioła :)

kasandra pisze...

Anioł Stróż ?

blog niedzielny pisze...

hahahah siwietne

dorotaluk pisze...

Nieprawdopodobne:)))...to sprawka jakiegoś dobrego duszka:)

Kankanka pisze...

No masz! Każdy ma to na co sobie zasłuży!

savannah pisze...

A potem mowia ze ten na gorze ciagle milczy...trzeba umiec z nim rozmawiac, to caly sekret i nic wiecej!pozdrawiam i dziekuje za mozliwosc podsluchania "Waszej rozmowy" ;)

Violetka pisze...

Niesamowite....a dzięki temu, że o tym napisałaś i mi jakoś się cieplej na serduchu zrobiło :) Dziękuję :) :*

gagipa pisze...

Twój anioł o sobie przypomina. Bardzo pięknie przypomina.Pozdrawiam
www.bizugagipy.blox.pl

gosia pisze...

to jest niewiarygodne :)

kasia ino-ino pisze...

Niedzielko, ależ się prześlicznie aniołom udała niespodzianka :))
utulam cieplutko!

KonKata pisze...

jak to dobrze zaglądać na dno, czasami tam słońce można znaleźć

Niedzielka pisze...

Tak.... to chyba Anioł Stróż machnął skrzydłem....długo nie mogłam się zdecydować na umycie tej filiżanki :D
Dziękuję za Wasze przemiłe komentarze i pozdrawiam serdecznie!!!